websitetemplate.org
Brak sił, aby walczyć o swoje > Straszenie lokatorów
 


Straszenie lokatorów

- Dlaczego nie zgadza się pani z opiniami na temat przeszkształceń w spółdzielniach mieszkaniowych, które zajdą po 24 kwietnia, które prezesi spółdzielni prezentują na łamach szczecińskich gazet ?

- Z prostej przyczyny. Nie mówią prawdy, albo ujmijmy to delikatniej, mówią tylko pół prawdy. Osoba, która nie zna ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielnaich mieszkaniowych, weźmie takie wypowiedzi za dobry omen, ale ze szkodą dla siebie.

- Czy przypadkiem nie próbuje pani straszyć spółdzielców ?

- Nie. Wystarczy przeczytać to, co prezentują panowie prezesi oraz to, co piszą na kolportowanych przez siebie ulotkach. To oni straszą swoich spółdzielców.

- A konkretnie ?

- Konkretnie chodzi o zniechęcanie spółdzielców do skorzystania z dobrodziejstw wspomnianej ustawy. Przykładem pismo Spółdzielni Mieszkaniowej "Śródmieście", wystosowane do lokatorów, w którym mówi się, że członkowie zajmujący mieszkania na warunkach lokatorskich musza liczyć się z tym, że realizowanie ich wniosków o wyodrębnienie własności lokalu wiązać się będzie z poniesieniem kosztów w wysokości od 7 do 8 proc. wartości rynkowej lokalu. Zarząd spółdzielni proponuje przekształcenie "lokatorskiego prawa do lokalu" na "prawo własnościowe" na preferencyjnych warunkach przy zastosowaniu bonifikaty w wysokości 50 proc. kwoty wyliczonej według dotychczasowych zasad.

- Brzmi to jasno i wyraźnie.

- Niby tak, ale w informacji podane są dwie półprawdy. Po pierwsze - ustawa mówi wyraźnie tylko o 3 procentach, a nie 7 - 8 procentach. Po drugie - mówi się o "prawie własności" bez dodania, że chodzi tylko o stare prawo własności na prawie spółdzielczym, a sugeruje się, że chodzi o wyodrębnienie własności lokalu czyli prawdziwą własnosć. Niby drobiazg, a mąci w głowie osobom niezorientowanym w przepisach.

- To tylko jeden przypadek.

- Nie jeden. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Współny Dom" rozesłała swoim członkom pisma, w których ustawę z 15 grudnia przedstawia się w sposób nieobiektywny. Treść pism jest sprzeczna z ustalonymi zasadami przez polski parlament, a więc godzi w prawo. Robione jest to w sposób finezyjny, ale fakt pozostaje faktem. Podobnie działa zarząd SM "Dąb".

- Czy sugeruje pani, że jest to celowe działanie ?

- Podczas telewizyjnego programu użyłam sformułowania, że obecna spółdzielczość mieszkaniowa jest to bardzo dobrze zorganizowana grupa przestępcza o charakterze mafijnym. To nie moja ocena. Mówią o tym materiały i dokumenty zebrane przez Ogólnopolskie Forum Spółdzielców Mieszkaniowych.

- Skąd tak wiele zastrzeżeń ?

- Na niedawnym spotkaniu z prof. Adamem Bielą i posłem Tomaszem Wójcikiem poruszaliśmy wiele podobnych kwestii, w których stroną "przegraną" są spółdzielcy. Pomińmy jednak ten temat, jako że ważniejsza jest ustawa i prawa, które daje członkom spółdzielni mieszkaniowych. Chodzi o status prawny, istotny dla mieszkańców regionów, nazywanych niegdyś "ziemiami odzyskanymi". To, co teraz powiem, nie wynika z fobii, a realiów. Ustawa i możliwość uzyskania nieruchomości na własność ma znaczenie w kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej. Chodzi o ewentualny powrót na te ziemie dawnych właścicieli, którzy często figurują jeszcze w zapisach ksiag wieczystych i ewentualne roszczenia. Można ten temat trywializować, ale nie powinno się go bagatelizować.

- Dziękuję za rozmowę.


Inne tematycznie powiązane strony: